O długości scenariusza

monkeytypesetting

Nie tak dawno temu na Polterze miała miejsce dyskusja o scenariuszach zgłoszonych do tegorocznej edycji Quentina. Pewnie nie zwróciłbym na nią uwagi, gdyby nie fakt, że KFC z uporem godnym lepszej sprawy narzekał na wodolejstwo i zwiększającą się (niepotrzebnie z tego co rozumiem) długość scenariuszy. Jako nie tylko startujący w konkursie ale twórca przygód od wielu lat nie mogłem tego puścić płazem.

 Polemikę na temat długości przygód pozwoliłem sobie podzielić na trzy części: analizę Quentina, Analizę gotowych przygód w ogóle oraz polemikę na temat długości przygody.

Czytaj dalej „O długości scenariusza”

Quentin 2013 – podsumowanie

_bB16590

Udało się. Może nie idealnie ale udało się. Dosłownie 5 min. temu wysłałem przygodę konkursową udowadniając tym samym sobie i całemu światu, że można stworzyć, przetestować i spisać naprawdę dobrą przygodę. Do [ocenzurowano] nie mam zastrzeżeń, nie jest to chałtura ani nic napisanego poniżej moich możliwości. To dobra, pełnowymiarowa przygoda.

Wprawdzie jej tworzenie przebiegło totalnie niezgodnie z jakimkolwiek planem, który sobie założyłem ale to kwestia drugorzędna i naucza na przyszłość, żeby zostawiać sobie jednak trochę więcej czasu (półtora miesiąca wystarczyłoby w zupełności). Szczegółów na temat scenariusza niestety nie mogę opublikować aż do ogłoszenia wyników ale jeśli ktoś chce zobaczyć samą przygodę to niech pisze, chętnie się podzielę.

Przy okazji Quentin miał jeszcze jedną zaletę – wprawił mnie znowuw rytm pisania. W związku z tym plan jest następujący: krótka przerwa (jutro i pojutrze) i o ile nie nastąpi apokalipsa (czyt. ciągle nie urodzi się mój dzieciak) biorę się do pracy nad kolejnym projektem RPGowym. Zastanawiam się tylko czy pisać kolejną przygodę czy jakąś publicystykę…

I niech diabeł zapłacze

Zawsze największym problemem jaki miałem prowadząc Exalted byli antagoniści. No bo w końcu kto może być godnym przeciwnikiem dla bandy półbogów zdolnych niszczyć miasta bez wielkiego wysiłku? Demony? Bogowie? Inni Pomazańcy? Straszne i zamierzchłe potwory? Niewiele innych opcji przychodzi mi do głowy, dlatego kombinuję jak tu przetworzyć te same typy antagonistów w kółko tak żeby wyciągnąć z nich kolejną i kolejną przygodę. Jako, że ostatnio zmagam się z Devil May Cray 4, które można dostać w grudniowym CD-Action, to przyszedł mi do głowy pomysł inspirowany tymże tytułem. Mianowicie chodzi o to, że gracze potrzebują pozyskać łzy diabła. Ale nie byle jakiego! Do odprawienia rytuału/ukończenia artefaktu/wypełnienia questa potrzebne są łzy najbardziej bezwzględnego z Jozów. Nasi kochani pomazańcy przerzynają się więc na wzór bohaterów z DMC przez zastępy demonów w Melefeas aby stanąć przed obliczem Joza… i tu dopiero zaczynają się schody, bo spryciarze muszą się wykazać nie lada kreatywnością żeby zmusić najokrutniejszego z władców demonów(powiedzmy litość 1, Pewność 5, Rozmyślnie okrutny i sadysta) do tego, żeby nie tylko uronił łzę ale również muszą zebrać tą łzę do specjalnego-ważnego-cennego-i-kruchego flakoniku, który potem użyją. A jakby tego było mało to komuś na pewno zależy na ich niepowodzeniu, choćby z czystej przekory. Taka wyprawa w to w sumie niczym wyprawa po złote runo… Ale przynajmniej to misja godna Herosów Słońca Niezwyciężonego.

Qentin2009

Jako, że wyszło tak jak wyszło imuszę czymś zająć łapy i wolną część umysłu, postanowiłem wziąć udział w tegorocznym Quentine. Pomysł już jest prawie kompletny czas wziąć się do roboty i spisać po raz pierwszy od bardzo dawna jakiś scenariusz. Postępami będę się chwalił na bieżąco ^_^ jako, że już samo napisanie scenariusza to ogromny wycznym z mojej strony.