Słowa w języku

Znowu łapię się na pewnym fenomenie językowym. chyba będę musiał poszukać czy zostało to już opisane gdzieś. Chodzi o słowa a raczej ich brak. To oczywiste, że w każdym języku brakuje pewnych słów. To przecież normalne, języki rozwijały się w różnych czasach, miejscach, warunkach.  Zastanwiam się jednak czy to już tak źle z moim językiem polskim, czy naprawdę brakuje w nim niekiedy zupełnie podstawowych słów. W niedziele miałem taką sytuację. Siedzimy u mnie i gadamy i mówię: „… significance tego zdarzenia…” i potem nastąpiła chwila zastanowienia. Jak jest significance po polsku? Skonsternowany zapytałem nawet i bez odpowiedzi. Puszczam więc pytanie w eter: To mi brakuje już słówek po polsku czy nasz kochany język jest kulawy aż tak bardzo w niektórych miejscach?

Uwarunkowania lingwistyczne

Im  dluzej funkcjonuje 2 a w krotce pewnie 3 jezycznie tym bardziej dostrzegam zlozonosc jezykow i cos co roboczo nazywam uwarunkowaniami lingwistycznymi. Po prostu pewnych konceptow nie da sie dobrze wyrazic w pewnych jezykach a pewne slowa choc doklwadnie te same maja zupelnie inna wage i wydzwiek. Za przyklad niech posluzy tu polskie stopniowanie: znajomy-kolega-przyjaciel i angielskie: acquaintance-collegue-friend. Niby znacza to samo ale jednak nacisk jest zuuuupelnie inny. Kto nie zna dobrze angielskiego ten tego nie wyczuje(bo trudno mowic o zauwazaniu w takich sytuacjach).

Dlatego tez od pewnego juz czasu, zeby zaspokoic potrzebe „konataku spolecznego” musze przebywac wsrod ludzi, ktorzy rozumieja te naciski jezykowe. Nie jest zle bo wielu z moich znajomych(jesli nie wiekszosc) wlada angielskim naprawde dobrze. Zastanawiam sie  tylko co zrobie gdy ta tendencja sie utrzyma rowniez przy „nauce” hiszpanskiego i planowanego rosyjskiego. Gdzie ja wtedy znajde kogos kto wlada 4 jezykami ?? 😉