Archiwum – Irlandia

Drugi z najciekawszych wpisów z irlandii:

 Z pamiętnika emigranta cz.8 „Muminek”

Sprawy mają się w sumie nie najgorzej. Troy ma robotę od piątku(musi kupić czarną koszulę i krawat), od jutra mamy Internet, mieszkanie jest, parę jurków jeszcze też. Jedyny fuck-up to fakt, że ja ciągle nie mam roboty i coś wcale się nie zanosi na to, żebym miał mieć. Damn. O co chodzi? Do tego gdy postawiłem sobie dzisiaj tarota kontrolnie wyszły takie rzeczy, że nie wiem czy chce wiedzieć co one mają znaczyć. Zaczynam pomału tracić optymizm z jakim tu przyjechałem. W sumie wiem, że roboty szuka się długo, nawet do miesiąca ale kuuurwa. Nie mam tyle czasu na zmarnowanie =/ i zdecydowanie nie mam tyle optymizmu, żeby tu siedzieć tyle czasu. Jeśli nie będę nic robił to tutejsza pogoda/klimat mnie zabije.

Dzisiejszy dzień sponsoruje literka „M” jak „muminek”. To jakaś masakra to ile tutaj widuje się muminków to przekracza ludzkie(i nieludzkie także) pojęcie. W dodatku większość tych muminków jest żółta i pomimo, że nie jestem rasistą miałem ochotę je(ich?) odstrzelić. Albo jeszcze lepiej potraktować granatem :]. Normalnie masakra. Polska jest jednak pięknym krajem… Tam muminków jest jak na lekarstwo i w dodatku ludzie umieją się ubrać. Tutaj w irishowie zdecydowanie zabrakło im tego skilla. To na pewno przez te genetycznie modyfikowane żarcie i ruch prawostronny. Na pewno. Czuje to w moczu to musi być jakaś globalna konspira!

No więc szukaliśmy koszuli. Jako, że Troy musi mieć czarną koszulę i takiż sam krawat do roboty to złaziliśmy całe centrum w poszukiwaniu koszuli. No i …. znaleźliśmy… najtańszą za 50e =.=’ No więc odpuściliśmy sobie. Na dobre nam to wyszło bo jak się okazuje można spokojnie kupić koszule za 8-10e i to zupełnie przyzwoitą. Tylko nie w centrum… Lol

Pozostało: 210e +drobne

Mieszkanie: jest (opłacone na 2 tygodnie)

Internet: brak

Praca: Troy ma, u mnie brak