Hogueras de San Juan

noc swietojanska to tutaj duze swieto. Tak duze, ze 24 Czerwca jest czerwionym(czyli wolnym) dniem w kalendarzu. Jednak wazna jest noc a nei dzien prawda? W nocy w wielu miesjcach w Barcy byly pokazy, ognie i inne dziwne rzeczy. My spedzilismy to na plazy. Okreslenie tlum nabiera nowego znaczenia. Tam kuzwa nie bylo gdzie palca wcisnac! Nie wiem jakim cudem mysmy sie tam jeszcze dopchneli w tyle osob. Bo trzeba wam wiedziec, ze San Juan nie swietuje sie pojedynczo. Mysmy byli w grupie a z 10 osob. No i fajerwerki. Tak naprawde glownym, elementem nocy San Juan tutaj sa fajerwerki. Duzo, duzo, duzo duzo fajerwerkow. Normalnie tyle co w sylwestra jesli nie wiecej, z ktorych niektorze NAPRAWDE fajne. Jak tylko dorwe wszystkich co mieli aparaty to wrzuce pare zdjec. Kolejna obok fajerwerkow tradycja to kapiele. Kazdy po prostu kazdy musi sie wykapac w Noc Sw. Jana. im pozniej tym lepiej, a ze zazwyczaj im pozniej tym wszyscy sa bardziej wstawieni to nie ma wielkiego problemu.

Archiwum – Irlandia

Drugi z najciekawszych wpisów z irlandii:

 Z pamiętnika emigranta cz.8 „Muminek”

Sprawy mają się w sumie nie najgorzej. Troy ma robotę od piątku(musi kupić czarną koszulę i krawat), od jutra mamy Internet, mieszkanie jest, parę jurków jeszcze też. Jedyny fuck-up to fakt, że ja ciągle nie mam roboty i coś wcale się nie zanosi na to, żebym miał mieć. Damn. O co chodzi? Do tego gdy postawiłem sobie dzisiaj tarota kontrolnie wyszły takie rzeczy, że nie wiem czy chce wiedzieć co one mają znaczyć. Zaczynam pomału tracić optymizm z jakim tu przyjechałem. W sumie wiem, że roboty szuka się długo, nawet do miesiąca ale kuuurwa. Nie mam tyle czasu na zmarnowanie =/ i zdecydowanie nie mam tyle optymizmu, żeby tu siedzieć tyle czasu. Jeśli nie będę nic robił to tutejsza pogoda/klimat mnie zabije.

Dzisiejszy dzień sponsoruje literka „M” jak „muminek”. To jakaś masakra to ile tutaj widuje się muminków to przekracza ludzkie(i nieludzkie także) pojęcie. W dodatku większość tych muminków jest żółta i pomimo, że nie jestem rasistą miałem ochotę je(ich?) odstrzelić. Albo jeszcze lepiej potraktować granatem :]. Normalnie masakra. Polska jest jednak pięknym krajem… Tam muminków jest jak na lekarstwo i w dodatku ludzie umieją się ubrać. Tutaj w irishowie zdecydowanie zabrakło im tego skilla. To na pewno przez te genetycznie modyfikowane żarcie i ruch prawostronny. Na pewno. Czuje to w moczu to musi być jakaś globalna konspira!

No więc szukaliśmy koszuli. Jako, że Troy musi mieć czarną koszulę i takiż sam krawat do roboty to złaziliśmy całe centrum w poszukiwaniu koszuli. No i …. znaleźliśmy… najtańszą za 50e =.=’ No więc odpuściliśmy sobie. Na dobre nam to wyszło bo jak się okazuje można spokojnie kupić koszule za 8-10e i to zupełnie przyzwoitą. Tylko nie w centrum… Lol

Pozostało: 210e +drobne

Mieszkanie: jest (opłacone na 2 tygodnie)

Internet: brak

Praca: Troy ma, u mnie brak

Archiwa – Irlandia

Złożyło isę tak, że byłem w wakacji w Irlandii i nawet w miare pisałem tam coś blogopodobnego. Spróbuję odnaleźć i opublikowąć najciekawsze wpisy. Oto pierwszy z nich:

Z pamiętników emigranta cz.1 „Samolot o napędzie Gremlinowym”

No więc polecieliśmy. Jeszcze zanim zacząłem podróż już o czymś zapomniałem ^_^ Tak więc wyrwawszy Damiana ze snu zimowego i wzbogaciwszy się o maszynkę ruszyliśmy…

Schody zaczęły się w samolocie… Najpierw żadna lama ze straży celnej nas nie zatrzymała mimo, żeśmy znani terroryści 😉 Potem okazało się, że samolot ma taką prędkość jakby ktoś odpalał go na pych. Doszliśmy więc do wniosku, że mają na lotnisku paru czarnuchów, którzy biorą samolot na pych tak żeby ten mały zielony gremlin* zdążył wypić butelkę niebieskiego trunku** i odpalił samolot. Po czym ze zwiększoną ilością czarnuchów samolot się rozpędza a gremlin daje im po łbach żeby się odczepili gdy już się wznosi…

O dziwo ta krypa nie rozpadła się ani podczas lotu ani podczas lądowania, choć bardzo zastanawiające jest jakim cudem ten jeden biedny gremlin posadził taki jop jego mać samolot na ziemi bez użycia czarnuchów…

P.S. Aer lingus ma samoloty o napędzie 2,5 gremlina

* tu w irishowie nazywany Leperchuanem

** Zależnie od wersji zeznań było to Curacao Blue lub Paliwo rakietowe. Co do tego świadkowie nie są zgodni…

Wielkanoc

Miałem w planie wracać na wielkanoc do polski i musze przyznać, że czekałem na to z utęsknieniem, zwłaszcza że miałem być w domu 2 tygodnie, niestety wyszło jak wyszło tj. z pierwszym marca zacząłem pracować w barze i nie było mowy, żebym dostał aż 2 tyg. wolnego, więc zostałem w Barcy. Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i moj brejdak przyjechał tutaj na święta. Zawsze coś ;). No to tyle wyżalania się na dzisiaj.