Wygląda na to, że wbrew „klątwie bloga” gra w Maga: Przebudzenie będzie miała swój ciąg dalszy i nie skończy się na jednej sesji. Warto więc przedstawić główną (i jedyną ) bohaterkę – Szamankę Kruków.

Szamanka Kruków

Historia: Sally Brown, pomimo szamańskiego rodowodu, zawsze twardo stąpała po ziemi. Nieszczególnie wierzyła w mistyczne opowieści babki, która była Szamanką plemienia i zawsze marzyła o lepszym życiu, na które nie mogła liczyć w rezerwacie Indian Passquemada, na dalekiej północy stanu Maine.

Aby zrealizować swoje marzenie o lepszym życiu młoda indianka musiała znaleźć powód do wyjazdu. Okazja trafiła się wraz z końcem gimnazjum, gdy okazało się,  że oceny Sally są na tyle wysokie, że kwalifikuje się ona na stypendium dzięki któremu będzie mogła pójść do liceum w dużym mieście. Nie zastanawiała się długo. W wieku 15 lat opuściła rezerwat i pobliskie Somewhere, gdzie chodziła do szkoły, planując nigdy już nie wracać na dłużej.

Inteligentna i ciężko pracująca młoda kobieta dopięła swego kończąc z wyróżnieniem szkołę średnią a następnie dostając się na prestiżowe studia medyczne w Bostonie, które ukończyła w terminie i z dobrym wynikiem.

Jednakże indiańskie wychowanie dało o sobie znać jeszcze podczas stażu medycznego w szpitalu. Pomimo lat nauki Sally nie była się w stanie pozbyć przekonania, że choroba wpływa nie tylko na ciało ale także i na duszę pacjenta.  Ten niezbyt popularny w kręgach Bostońskich medyków pogląd niemal kosztował Sally oblanie stażu,  dlatego też gdy tuż po jego ukończeniu pojawiła się okazja do pracy w Bostońskiej Policji młoda lekarka nie wahała się ani chwili. „Przynajmniej martwi nie będą ze mną dyskutować” mówiła wtedy.

Martwi jednak mówili.  Mówili dużo i chętnie.  Opowiadali o tym jak zmarli i oto tym jak żyli.  Sally czytała to wszystko z ich, martwych już, ciał.  Czasem jednak mówili jej więcej,  mówili o zemście,  o tym dlaczego się zabili, albo o tym kto im to zrobił. Ona jednak zarzucajła to na karb przepracowanych i ignorowała ich.

Kilka lat rozpoczęciu kariery w Policji wszystko uległo zmianie. Tego dnia Sally teoretycznie miała wolne. Udało jej się nawet umówić na wyjście z przyjaciółmi. Niestety, smutna służbowa rzeczywistość dopadła ja szybciej niż by sobie tego życzył i dostała wezwanie do pracy, które wiązało się z koniecznością pojawienia się na miejscu zbrodni. To był pierwszy raz gdy nawykła do śmierci, krwi i trupów lekarka spanikowała. Wiele razy później zdawała sobie pytanie dlaczego, i za każdym razem dochodziła do tych samych wniosków – to przez te wymalowane na ścianach krwią symbole. Było w nich coś przerażającego,  ochydnego i absolutnie odpychającego. Co więcej, wydawały się mówić do Sally. Wołać, skrywaną tajemnicą. Co gorsza nikt inny w zespole wydawał się tego nie dostrzegać.

Próby zrozumienia lub choćby odnalezienia krwawych symboli wydawały się być skazane na porażkę. Nikt nigdy ich nie widział,  nie figurowały w żadnym znanym języku ani opracowaniu. Specjaliści, a nawet okultyści, albo nie znali takich symboli albo nie chcieli nic mówić.

Potem przyszło ostrzeżenie. Wymalowane krwią na ścianie jej mieszkania. Bez żadnych śladów włamania ani nawet wejścia. Policjanci rozkładali tylko bezradnie rece, no bo jak ścigać kogoś kto nie zostawia żadnych śladów? Prywatnie zaś radzili Sally zniknąć na jakiś czas, a najlepiej wyjechać z Bostonu.

Woląc nie kusić losu Sally zdecydowała się na wyprowadzkę i powrót w rodzinne strony. „Na jakiś czas” powtarzała sobie pakujące książki do wysyłki.  „Za pół roku jak to wszystko się uspoko i wrócę do Bostonu” powtarzała próbując przekonać sama siebie.

Ostatecznie zapewniła sobie wysyłkę większości istotnych rzeczy przez przyjaciół,  sama zaś planowała zgubić ew. ogon poprzez pozostawienie samochodu z dala od domu i zniknięcie w lesie jeszcze przed granicą rezerwatu. Skoro spędziła całe dzieciństwo włócząc się po tej okolicy to co mogło pójść nie tak? Smatrfon zostawiła w Policyjnym depozycie. Samochód porzuciła na parkingu wiele mil od domu. Autobusem przyjechała w zupełnie nie pasujące miejsce a następnie z plecakiem weszła w las, pewna ze za 3-4 dni będzie w domu.

Przebudzenie: Od kiedy tylko weszła w lasy Sally wiedziała, że jest u siebie. Jeśli jej tajemniczy prześladowcy chcieli ją dopaść to, jeśli tylko byli ludźmi, ich szansę były bliskie zeru. Sally znała las a las znał ją. Znała każde drzewo i każde zwierze i nie bała się niczego co natura ma jej do zaoferowania. Gdy pierwszej nocy burza zmyła jej namiot, nawet się nie przejęła. Gdy drugiego dnia popołudniu niedźwiedź zaopiekował się jej plecakiem tylko wyruszyła ramionami. Wiedziała bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że natura da jej wszystko czego potrzebuje.

Gdy po trzech dniach las zamiast rzednąć zaczął gęstnieć nie wzbudziło to w niej cienia strachu czy wątpliwości. Najwyraźniej tak miało być a ona nie ucieknie przed dziedzictwem swego ludu. Przestała liczyć czas. Zamiast tego zaczęła polować, kąpać się w deszczu i rozmawiać z krukami,  które zaczęły jej towarzyszyć na każdym kroku. Gdy trafiła na ślady mamutow i innej megafauny nosiła już ubranie ze skór upolowanych zwierząt. Biegała za swoimi ofiarami. Rozmawiała z drapieżniki i ich totemami. Żyła.

Klęknęła tylko raz, na wzgórzu pełnym kości. W blasku księżyca pośród krakania kruków zostawiła krwawy odcisk swojej dłoni głęboko w kościach tych, którzy już odeszli.

Następnego dnia wyszła z lasu na skraju swojej rodzinnej wioski. Szła przez nią praktycznie półnaga,  okryta jedynie prowizorycznym ubraniem ze skór, z kruczymi piórami zaplątanymi we włosy. Mimo to nikt nawet nie podniósł szczególnie wzroku. Niektórzy tylko pozdrawiali ją jak dawno niewidzialne znajomą.

Rodzina, z babką na czele, czekała na nią przed domem. Uściskali ją i nie zadawali pytań. Zamiast tego babka kazała zwołać zgromadzenie plemienia. Jeszcze tego samego wieczora, przy akompaniamencie Kruków, które słyszała tylko Sally, babka obwieściła indianom Passquemada, że może wreszcie odejść na zasłużony odpoczynek bo od dziś jej wnuczka – Szamanka Kruków, przejmuje jej obowiązki jako szamanki plemienia. Sally słuchała mowy babki, pierwszy raz w życiu ubrana jak przystało na indiańskią szamankę, z kruczymi piórami wplecionymi we włosy, i wiedziała, że babka mówi prawdę, a ona właśnie stała się Szamanką Kruków, opiekunką plemienia.

tawshma-821x1024Wygląd: Szamanka Kruków to atrakcyjna, 35-letnia kobieta indiańskiego pochodzenia. Jest bardzo atrakcyjna i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Blisko 170cm wzrostu, wysportowana,  choć kobieco zaokrąglona, sylwetka i długie czarne włosy z obowiązkowo wplecione kruczymi piórami sprawiają, że praktycznie nie ma mężczyzny, który by się za nią nie obejrzał na ulicy.

Od czasu przebudzenia Sally ubiera się wyłącznie w naturalne ubrania – skóra, bawełna, rzadziej wełna i inne materiały. Z racji aktywnego trybu życia i ciągłego jeżdżenia do pacjentów w Somewhere, Szamanka ubiera się przede wszystkim praktycznie – skórzana kurtka, bawełniane koszulki i wygodne spodnie. Do tego oprócz piór we włosach, nieco tradycyjnej indiańskie biżuterii w formie kolczyków, bransoletek a rzadziej również ozdób na szyję.

Pomimo tego, że w Somewhere jest raczej bezpiecznie lekarka nie rozstaje się nie tylko z dużą torba lekarską pełna narzędzi,  bandaży i leków ale również z bronią. Glocka 17 trzeba zawsze przy sobie, w torbie lub w kaburze pod pachą.

Nimbus: Krakowie kruków i krucze pióra lecące z nieba.


Imię: Sally Brown

Imię Cienia: Szamanka Kruków

Ścieżka: Thyrsus

Zakon: brak (Nameless)

Aspiracje: Pozbyć się uczucia pościgu, Wyjaśnić kwestię nawiedzeń domu, Poprawić sytuację Rezerwatu.

Atrybuty: Inteligencja 3, Czujność 2, Determinacja 3, Siła 2, Zręczność 2, Wytrzymałość 2, Prezencja3, Manipulacja 2, Opanowanie 3.
Umiejętności: *Dedukcja 2 (Autopsja**), *Medycyna (Ziołolecznictwo) 4, Nauka 2, Okultyzm 1, Polityka 1, Bijatyka 2, Broń Palna 1 (Pistolety), Przetrwanie 1 (Las), Wysportowanie 2, *Empatia 3 (Wyczucie emocji**), Perswazja 2, Obycie 1,

* – Umiejętność zawodowa ( Asset Skill )

** – wynika z atutu Trening zawodowy

Atuty: Mienie 3, Trening Zawodowy 3, Atrakcyjna (Striking Looks) 1, Imię Cienia 2, Potężny nimbus 1, Język  (Angielski) 1, Status (Indianie Passquemada) 2, **Kontakty (Policja, lekarze) 2,

Szybkość: 9

Obrona: 4

Pancerz: 1/0 (skórzana kurtka)

Rozmiar: 5

Zdrowie: 7

Siła Woli: 6

Doświadczenie: 0 (1)

Doświadczenie magiczne: 0 (1)

Cnota: Opiekuńcza

Skaza: (oczekuje na wymyślone przez BG)

Mądrość: 7

Gnoza 2

Mana max.: 11

Arkana: Życie 3, Śmierć 3, Duch 1

Praksy: Knit (Życie 3), Hoaning the Form (Życie 3)

Roty: brak

Dedykowane narzędzie magiczne: drewniano-miedziano-kościany wisiorek w kształcie łapacza snów z hematytem w środku .

Efekt Nimbusa: -2 do testów Odwagi

Obsesje: Dowiedzieć się czegoś znaczącego o Zjawach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s