klanmarchiwa_okladka

Hype na Klanarchię zszedł trochę i poza fanatykami może nikt mnie nie zniszczy, że krytyukuję ich ukochany system, więc czas wrzucić notkę którą trzymam w szkicach od bardzo dawna:

Skończyłem. Wreszcie po 3 wieczorach czytania przebiłem się przez szumną, oczekiwaną i… rozczarowującą Klanarchię. W zasadzie to od początku wiedziałem, że nie zamierzam w nią grać ani nawet kupować podręcznika ale Sun Tsu przypomniał mi, że powinienem zgodnie z ideą „poznaj swojego wroga” jednak przeczytać Klanmarchwi.. tj. Klanarchię. W związku z tym będąc na Avangardzie wysłałem Troya po kopię…

No i cóż… zawiodłem się od samego początku. Spodziewałem się bowiem ogromnej cegły większej od Exalted (w końcu teoretycznie 20str więcej) a tu mówiąc krótko dupa. Klanarchia jest tak ok. 1/3 cieńsza od Exalted po polsku. Dlaczego? Ano dlatego, że wydana jest na fatalnym papierze. na moje oko ok 80g czyli tyle ile  objeżdżany za jakość wydania polski WoD. To co mnie bawi to to, że o ile na WoDa wszyscy jechali hurtem to o tyle większość ludzi chwali K. za „świetne i porządne wydanie”. Czy my na pewno mówimy o tym samym podręczniku?

Pozostawiając jednak pierwsze wrażenie za sobą następuje lektura podręcznika. Tutaj jest lepiej ale nie aż tak dobrze jakby się chciało. Przede wszystkim irytują grafiki, które wprawdzie nie stanowią tekstu ale stanowią jego ważne uzupełnienie. Niektóre z nich są całkiem dobre(te można zobaczyć na oficjalnej stronie Klanarchii) a niektóre wręcz kiczowato kiepskie. Nie wpływa to pozytywnie na całość odbioru tekstu, który nota bene jest pisany zmiennym stylem co mnie osobiście nie tylko razi ale wręcz drażni przynajmniej w moim osobistym przypadku, gdy jeden rozdział jest pisany 3 osobowo a w drugim autor zwraca się do mnie bezpośrednio. Szalenie tego nie lubię. Na szczęście przynajmniej Furiath pisze całkiem ładnie po polsku(plus miał dobrego redaktora) bo tekst jest napisany ładną i poprawną polszczyzną. Miejscami nieco nudną ale czyta się to raczej bezproblemowo. Na niewątpliwy plus podręcznika można jednak uznać layout a raczej większą jego część – dobre czytelne liternictwo i interlinia, marginesy, ramki, wyróżnianie przykładów, itd. Pod tym względem podręcznik jest naprawdę fajny i jedyną łyżką dziegciu jest tu obramowanie strony które jest przezdobione, aczkolwiek to da się znieść.

Żeby jednak nie być totalnie zrzędliwy i narzekający spróbuję wyjąć też dobre strony systemu.  Należy do nich mechani tj. motoryka konfliktów. System pentagramu jest naprawdę ciekawy i mam wrażenie, że powinien działać dość dobrze i raczej sprawnie. Cała reszta mechaniki… no cóż jako wieloletni gracz Świata Mroku widzę na na pierwszy rzut oka jakie ma dziury i błędy. Jest ona bowiem wariacją na temat mechaniki nWoDa tj. Atrybut +Umiejętność PT8 (ŚM) vs umiejętność PT6(Klanarchia). Dziwi mnie trochę potraktowanie atrybutów po macoszemu ale ok, niech sobie będzie. Całość mechy jest raczej zgrabna, choć ma pewne typowo WoDowe dziury i nielogiczności(Uwaga nie mylić z realistycznością). Słowem nic wielkiego, oprócz masy dziwnych nazw, które mnie irytują. Furiath bowiem z nieznanych mi powodów stwierdził, że przenazywał całą mechę od początku do końca robiąc z mechaniki motorykę, z sukcesów przebicia ze scen sekwencje itd. Po co? Nie mam zielonego pojęcia. Pewne problemy z mechaniką wytknął już Gruszczy czy słynny już temat strzelania. Na deser jednak dwie moje ulubione rzeczy. Pierwszą z nich genialnie podsumuje stwierdzenie-wniosek rozmowy z Ajflem pewien czas temu – Klanarchia – emoRPG. Dlaczego? Bo w K. nie wykonujemy nigdy, nawet dla dobra rozgrywki testów które niczemu nie służą. Dlaczego? pytam się jeśli służy to dobru rozgrywki i podnosi napięcie. Ja jako MG wiem, że z gościa nie można nic więcej wycisnąć ale po co mam to mówić graczom? Kompletny bezsens. Tak samo jak przebijająca przez podręcznik zasada „niczego nie zmieniaj w mojej uberzajebistej mechanice” A dlaczego nie? Złota zasada RPG mówi o dobrej zabawie. Jeśli coś mi się nie podoba w mechanice i psuje to dobrą zabawę to zmieniam to tak żebyśmy z drużyną się dobrze bawili. Metoda stara jak świat. K. mówi jednak wyraźnie ‚nie wolno Ci nic zmieniać w mechanice!”. Pozostawię to bez komentarza

No ale pełźniemy dalej do opisu świata, który jest… dziurawy. Okładka zachwala go jako modułowy ale moim zdaniem jest po prostu chujowo opisany. Dlaczego? BO jeśli chciałbym sobie tworzyć od podstaw każde jedno miejsce to napisałbym swój system a nie wpasowywał się pomiędzy słabo opisane „moduły”. Brakuje charakterystycznych miejsc, słynnych bohaterów wspomnianych choćby z imienia czy wreszcie choćby jednego miejsca gdzie MG który nie ma czasu/siły/ochoty na tworzenie od początku settingu mógłby wziąć i od razu prowadzić. Jest to spora niedogodność bo nawet nie wiadomo tak naprawdę na czym się wzorować tworząc własne rzeczy. To samo się tyczy ‚codzienności’, która tak naprawdę nie opisuje jak wygląda życie w świecie Rubieży skupiając się w zamian na takich rzeczach jak pozycja kobiet(opisana zaraz na początku!) czy zagrożenia. Skutkiem czego tak jak nie wiedziałem przed lekturą podręcznika jak wygląda typowa siedziba hanzycka a jak soldacka tak dalej nie wiem i muszę to sam wymyślić. W tym miejscu duży minus bo to najzwyklejsza w świecie niedoróbka a nie ‚modułowość’. No i jeszcze te wszechobecne „Pomysły na przygody”, które dla mnie osobiście są drętwe i nudne. Nie twierdzę, że nie powinno ich być, wręcz przeciwnie jestem fanem takich rzeczy aczkolwiek autor mógł się bardziej postarać w tym miejscu, zwłaszcza że K. nie ma żadnego jasnego i klarownego punktu odniesienia w przeciwieństwie do takiego dajmy na to 7th Sea, gdzie odrazu wiadomo o czym powinny być przygody.

Na sam koniec zostawiłem sobie oczywiście moją ulubiona część każdego podręcznika czyli księge Misia Gry Tutaj jak w całej K. za część rzeczy niestety nie mogę zostawić na niej suchej nitki a za część muszę pochwalić system. Pochwały należą się za sekcję z opisem technik narracyjnych, sugestie z wybieraniem motywów i ładne opisanie potencjalnych płaszczyzn konfliktu. Niestety to za mało. Brakuje bowiem najważniejszej rzeczy czyli wyjaśnień jak tak naprawdę stworzyć scenariusz. Osobiście mówię o tym rok rocznie na kownentach i każdorazowo mam pełną salę a Klanarchia zupełnie to pomija. Mowa tu o kompozycji i spójności scenariusza. Skutkiem czego jeśli świeżo zaczynający MG weźmie się za tworzenie przygód mając za bazę tylko podręcznik do K. skończy z przygodą pełną zajefajnych motywów, pomysłów dla graczy i dziurawą kompozycją. Veto! Tego niestety moje RPGowe sumienie nie może nazwać dobrym rozdziałem dla MG.

No i tak oto dochodzimy do końca. Wypadałoby wystawić Klanmarchwii jednoznaczną ocenę ale to już zrobiłem na początku – wielkie rozczarowanie, zwłaszcza za takie pieniądze. Owszem system ma trochę ciekawych pomysłów ale ich ilość jest za mała żeby mnie przekonać do kupienia tak drogiego podręcznika, a szkoda bo miało być tak pięknie.

18 myśli na temat “Klanarchia

  1. Hmmm ostro pojechałeś. W niektórych przypadkach mogę się zgodzić, choć w innych (świat jest chujowy” :)) nie bardzo. Już nawet nie chodzi o sformułowanie (mięchem sam rzucam nagminnie), ale zbyt wielką IMO emocjonalność w recenzji.

    Co do samej mechaniki, w czytaniu brzmiała mi poprawnie (nie jakoś zachwycająco, ale i bez problemów), u Gruszczego czytałem, że pojawiają się problemy z mechaniką dominacji ciemności. Jak zagram, sam stwierdzę.

    Co do braku miejsc, słynnych bohaterów – spokojnie można się posiłkować wstępami do rozdziałów etc. Zresztą zarzut dla mnie o tyle nieważny, że w WFRP, w którego grami od XX lat nie uświadczysz w podstawce w zasadzie żadnych opisów specyficznych miejsc czy bohaterów. Kwestia gustu.

    1. Nie chujowy a chujowo opisany. To ogromna różnica. Mi naprawdę podoba sięidea świata zniszczonego przez magiczny kataklizm. Szkoda że tutaj jest to jedna z niewielu rzeczy które faktycznie o tym świecie wiemy.

      Co zas posiłkowania się tyczy: Jasne zawsze można. Ale po to biorę system żeby nie wymyślać wszystkiego sam aye?

      No a kwestia emocjonalności… nie kryję, że recka jest bardziej emocjonalna niż standard tego co piszę, ale dlatego też jest na blogu a nie w serwisie + naprawdę nie podoba mi się parę założeń przebijających przez tekst (nie dotykaj mechaniki, graj tylko w mojej konwencji) stąd mogło wyjść ostrzej niż zwykle zwłąszcza że tekst był pisany na raty

  2. Hmmm ostro pojechałeś. W niektórych przypadkach mogę się zgodzić, choć w innych (świat jest chujowy” :)) nie bardzo. Już nawet nie chodzi o sformułowanie (mięchem sam rzucam nagminnie), ale zbyt wielką IMO emocjonalność w recenzji.

    Co do samej mechaniki, w czytaniu brzmiała mi poprawnie (nie jakoś zachwycająco, ale i bez problemów), u Gruszczego czytałem, że pojawiają się problemy z mechaniką dominacji ciemności. Jak zagram, sam stwierdzę.

    Co do braku miejsc, słynnych bohaterów – spokojnie można się posiłkować wstępami do rozdziałów etc. Zresztą zarzut dla mnie o tyle nieważny, że w WFRP, w którego grami od XX lat nie uświadczysz w podstawce w zasadzie żadnych opisów specyficznych miejsc czy bohaterów. Kwestia gustu.

    1. Nie chujowy a chujowo opisany. To ogromna różnica. Mi naprawdę podoba sięidea świata zniszczonego przez magiczny kataklizm. Szkoda że tutaj jest to jedna z niewielu rzeczy które faktycznie o tym świecie wiemy.

      Co zas posiłkowania się tyczy: Jasne zawsze można. Ale po to biorę system żeby nie wymyślać wszystkiego sam aye?

      No a kwestia emocjonalności… nie kryję, że recka jest bardziej emocjonalna niż standard tego co piszę, ale dlatego też jest na blogu a nie w serwisie + naprawdę nie podoba mi się parę założeń przebijających przez tekst (nie dotykaj mechaniki, graj tylko w mojej konwencji) stąd mogło wyjść ostrzej niż zwykle zwłąszcza że tekst był pisany na raty

  3. Ostro?
    Tą gre dopiero można ostro pojechać. Quendi pisząc o pomysłach na opowieść nie zacytował żadnego konkretnego a tam co chwila jakiś kwiatek. Większość pomysłów wygląda tak: jest zły potwór/gostek/5 potwórów i trzeba na niego zapolować. Bardziej ambitne pomysły są już w PMP do D&D.
    Świat praktycznie w ogóle nie jest opisany, musiałem się domyślać że np soldaci są podobni do ruskich(przynajmniej nazwa tak wskazuje). Brak jakiegolwiek zaczepienia dla fabuły w świecie, istne Indie RPG gdzie twórcom zabrakło chęci na dokończenie.
    Ilustracje są nierówne i widać, że robione pod nastoletnich onanistów. Szkoda, że miasta i lokacje są nieczytelnymi bazgrołami a cycaty demon to prawie fotografia.
    Polecam też wszystkim zainteresowanym akapit „Estetyka fetish fantasy a ekwipunek”….

  4. Ostro?
    Tą gre dopiero można ostro pojechać. Quendi pisząc o pomysłach na opowieść nie zacytował żadnego konkretnego a tam co chwila jakiś kwiatek. Większość pomysłów wygląda tak: jest zły potwór/gostek/5 potwórów i trzeba na niego zapolować. Bardziej ambitne pomysły są już w PMP do D&D.
    Świat praktycznie w ogóle nie jest opisany, musiałem się domyślać że np soldaci są podobni do ruskich(przynajmniej nazwa tak wskazuje). Brak jakiegolwiek zaczepienia dla fabuły w świecie, istne Indie RPG gdzie twórcom zabrakło chęci na dokończenie.
    Ilustracje są nierówne i widać, że robione pod nastoletnich onanistów. Szkoda, że miasta i lokacje są nieczytelnymi bazgrołami a cycaty demon to prawie fotografia.
    Polecam też wszystkim zainteresowanym akapit „Estetyka fetish fantasy a ekwipunek”….

  5. @ Krzemień
    Ostro to ja mogę każdy system pojechać i się do wielu przyczepić, nie o to mi chodziło. Co do założeń fabuły, oglądaliśmy chyba dwie gry. Czytając, od razu wiedziałem, jaką fabułę chcę poprowadzić.

    Heh nastoletnich onanistów. Dobrze, że niczego nie rysuję, bo przy Tobie musiałbym się tłumaczyć, że nastoletni nie jestem (chren z tym onanizmem:)).

    Pomysły jak pomysły, mnie nie ziębią, nie chłodzą. Dla mnie cała kultura popularna to jeden wielki schemat, bo w zasadzie taka jej rola, by była mocno skonwencjonalizowana. Autor Klanarchii też to wiedział, wyraźnie rozdzielając Dobro od Zła. Mi to nie przeszkadza, od dawna wiem, że na przerobienie na scenariusz RPG lepiej nadaje się film klasy B od arcydzieła.

    @ Qendi
    A jasne, pardon – niechże będzie, że chujowo opisany :).
    Z tym posiłkowaniem, to właśnie o to chodziło, że tam masz gotowe osoby, miejsca etc. Nie trzeba wszystkiego wymyślać , a że cokolwiek trzeba, hmmmm. To nie rozumiem, chciałbyś mieć listę VIPów i np. odjechanych lokacji? Serio pytam, nie ironizuję.

    1. Idealne jest dla mnie to co robi White-Wolf – prezentują jeden charakterystyczny setting w pełni detalicznie (np. w wilkołaku jest to Rockies) tak, że wiesz potem na czym masz się wzorować w grze. Oczywiście mogę sięgnąć w wypadku dowolnego systemu do jego źródeł ale przy K.l nawet nie wiem do czego miałbym sięgać bo jest tam strasznie dużo kiczowatej popkultury, gier komputerowych etc. co dla mnie na przykład jest mało inspirujące

  6. @ Krzemień
    Ostro to ja mogę każdy system pojechać i się do wielu przyczepić, nie o to mi chodziło. Co do założeń fabuły, oglądaliśmy chyba dwie gry. Czytając, od razu wiedziałem, jaką fabułę chcę poprowadzić.

    Heh nastoletnich onanistów. Dobrze, że niczego nie rysuję, bo przy Tobie musiałbym się tłumaczyć, że nastoletni nie jestem (chren z tym onanizmem:)).

    Pomysły jak pomysły, mnie nie ziębią, nie chłodzą. Dla mnie cała kultura popularna to jeden wielki schemat, bo w zasadzie taka jej rola, by była mocno skonwencjonalizowana. Autor Klanarchii też to wiedział, wyraźnie rozdzielając Dobro od Zła. Mi to nie przeszkadza, od dawna wiem, że na przerobienie na scenariusz RPG lepiej nadaje się film klasy B od arcydzieła.

    @ Qendi
    A jasne, pardon – niechże będzie, że chujowo opisany :).
    Z tym posiłkowaniem, to właśnie o to chodziło, że tam masz gotowe osoby, miejsca etc. Nie trzeba wszystkiego wymyślać , a że cokolwiek trzeba, hmmmm. To nie rozumiem, chciałbyś mieć listę VIPów i np. odjechanych lokacji? Serio pytam, nie ironizuję.

    1. Idealne jest dla mnie to co robi White-Wolf – prezentują jeden charakterystyczny setting w pełni detalicznie (np. w wilkołaku jest to Rockies) tak, że wiesz potem na czym masz się wzorować w grze. Oczywiście mogę sięgnąć w wypadku dowolnego systemu do jego źródeł ale przy K.l nawet nie wiem do czego miałbym sięgać bo jest tam strasznie dużo kiczowatej popkultury, gier komputerowych etc. co dla mnie na przykład jest mało inspirujące

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s