Parę dni temu(bodajże w poniedziałek, al głowy sobie urwać za to nie dam) jechaliśmy z Aelirennką, którymś z cudownych autopków lubelskich i w ramach przekomarzania się Aelirenn stwierdziła, że nie potrafiłbym wysiedzieć cicho nawet 10 minut.  Nie wiedziała jeszcze jak bardzo się myliła i przyjęła proponowany zakład- czerwona sukienka jeśli wygra lub 3 dni dla mnie jeśli wygram. Wygrałem choć nie było lekko, bo Aelirenn użyła( prawie) wszystkich dostępnych środków żebym nie był cicho.

Po co ten nieco przydługi wstęp i co on ma wspólnego z RPGami i Odmieńcem?

Dla tych, którzy dobrze znają nowego Odmieńca( Przypominam: Changeling: the Lost) całkiem sporo. Zakład miał bowiem wszystkie cechy dobrego paktu goblińskiego. Jakie?

Jasno sprecyzowane stawki, które dają jednocześnie pole manewru obu stronom. Czerwona sukienka? Owszem ale nikt nie mówił, że nie będzie to np. sukienka dla lalek. 3 dni? Jasne ale to mogą być 3 dni gdy Aelirenn nie będzie w Lublinie. Do czego zmierzam? Do, tego żeby uważać co się mówić przy paktach. Zwłaszcza paktach goblińskich. Bezpieczne wyjście z targu goblińskiego może się przecież okazać bezpieczne tylko dla goblinów lub prowadzić na środek arktyki i nikt nie powinien się temu dziwić. Na szczęście miecz jest obusieczny. Pewien goblin zażądał kiedyś od graczy ręki w zamian za informacje. Co zrobili? Zamiast okrajać przeciwników dali mu drewnianą rękę od pacynki. Jakby nie patrzeć spełnili wymagania paktu. A że goblin miał na myśli co innego? Cóż, jego strata, że nie zawarł tego DOKŁADNIE w umowie

Ograniczenia umowy to kolejny aspekt. Wracając do zakładu ze wstępu wpisu w zakładzie nie było ani słowa na temat przeszkadzania co Aelirenn skrzętnie wykorzystała. Tak samo jest z handlem z goblinami – jeśli coś nie jest zapisane w umowie to tego nie ma. Gruszczy bardzo fajnie to kiedyś, gdzieś podsumował: Fair -play? To Odmieńcy znają takie słowo? Co nie jest wprost zakazane to jest dozwolone. Ne ma implikacji zakazów, jest za to implikacja pozwoleń. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało logika targu goblińskiego jest wybiórcza i nagminnie naginana do potrzeb handlującego.

Cena na targu goblińskim to to czym najbardziej lubię denerwować graczy. bo skąd biedne duszyczki mają się orientować ile szmacianych lalek jest wart srebrny nóż i palec kogoś-kto-przeżył-4-pogrzeby albo ile uśmiechów dziecka można wymienić za ostatni pocałunek kochanka i dlaczego grudka ziemi z Muru jest warta więcej niż sakiewka piasku Morfeusza. Targ Gobliński to jednak dziwaczne miejsce ale przy odrobinie wprawy daje się je zrozumieć. Rządzi tu Nigdziebądź i iście bajkowa logika, w której nie wszystko ma sens(nasz codzienny, ziemski sens). Jako ćwiczenie domowe często uprawiam właśnie goblińskie targi. Od kiedy jestem z Aelirennką przynajmniej mam na kim to testować tak żeby mieć pełnie handlowania goblińskiego ale polecam to jako zadanie domowe. Pare dni umów i człowiek zaczyna rozumieć dlaczego złote jajko jest nic nie warte w porównaniu do loku kruczych włosów i pęku kluczy z nici księżycowej…

Jedna myśl na temat “Nigdy nie handluj z goblinami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s