ZUO

Zła, niedobra, wstrętna i okropna. To wszystko jej wina! Oczywiście mowa ty o Lathei, która w dzisiejszej rozmowie na GG skusiła mnie żebym porwał się na prowadzenie LARPa w Changeling: the Lost. To straszne. Nigdy nie prowadziłem większych LARPów a ten byłby planowany na rok czasu(sic!).

Będzie spore wyzwanie i muszę przyznać, że nieco mnie przeraża. Trzeba pomyśleć o wsystkim – co-org, gracze, miejsce, fabuła, questy, stroje, rekwizyty, strona i forum. Normalnie wszystko i jeszcze troche. Stwierdzenie, że to będzie hell lot of work jest chyba nietrafne bo w piekle jest za mało roboty zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę to, że trzeba wbić ludziom do głowy, że tutaj będzie DUŻY nacisk na kostiumy, zwłaszcza biorąc pod uwagę tępienie Lueblskich muchinów i pare innych tego typu rzeczy. Ałć. Ale dam radę! Więcej informacji już wkrótce 🙂

24h z RPG w Lublinie i Łowca

Wczoraj w Lublinie odbyły się „24h RPG” w których wziałem udział. Zapakowałem Odmieńca, Wilka i WoDa i pojechałem zakładając zrobienie jakiejś otwartej sesji w kłaka, łowca lub changelinga. Świat jednak szybko zweryfikował mój niedobór wiary. Na miejscu(lubelski WOK, gdzie LSF:CS ma siedzibę)  okazało się bowiem, że ludzi jest jak na przysłowiowe lekarstwo. Ot jedna trwająca sesja WFRP, jedna w L5K(!!!), do tego parę osób, stanowiących stąły krajobraz w Cytadeli. Luz. Pozczekaliśmy i wieczorem zasiedliśmy do sesji, zebrawszy z trudem graczy. Jedynie 1 osoba była z poza mojego stałego składu. I tak nieźle biorąc pod uwagę, że to człowiek ze Świdnika(tak mieszkam w Świdniku) a tych(i to w dodatku sensownych) jest naprawdę niewielu.

Kończąc ten przydługi wstęp zapraszam do pierwszej części raportu z sesji Hunter: the Vigil Czytaj dalej „24h z RPG w Lublinie i Łowca”

Wielkie porządki

Wiele się zdarzyło przez ostatnie kilka dni, a najważniejsza rzecz to niewątpliwie fakt, że zostaje w Polsce na cały długi rok akademicki 2008/2009. Będę studiował na UMCSie Anglistykę na 2gim roku(teoretycznie jeszcze pozostał mi egzamin żeby siędostać ale to tylko poziom CAE a więc czysta formalność).

Siedzę więc teraz i puszczając muzykę z głośników biorę sięza sprzątanie pokoju. Mojego pokoju. W Świdniku, koło Lublina. To takie przypieczętowanie, że znowu się tu wprowadzam. Porządki będą straszne bowiem generalne. Muszę przeczesać pokój od najdalszych zakamarków szaf aż po najwy ższe półki i znowu zamienić go w miejsce zamieszkania Qendich. Życzcie mi szczęścia…

Jest między nami gra

Jest między nami gra
Gra jak świat stara
Jest w głowie dziki szum,
Czuły punkt na falach

w moim wypadku chyba w trójkach a nie w parach ale to podobno norma. Zwłaszcza jeśli idzie o mnie. Dobrze, że tym razem padło na Qendiego, dzięki temu przynajmniej mam kontrolę nad rzeczywistością i hmmm kontrolę nad tym co się dzieje to za dużo powiedziane ale przynajmniej zachowuję sporo wpływu na rozwój wydarzeń. Zobaczymy jak sytuacja będzie się rozwijać, zwłąszcza, że na razie nie przekroczyłem(chyba) Point of no return

Komplikacje

Aelirenn narzeka, że komplikuje jej życie. I jestem dziwny. God damn it a czego sięspodziewała po Q?? To wiadomo nie od dzisiaj, że Qendi są dziwne i też nie od dzisiaj wiadomo, że komplikują życie całej okolicy i sobie(zazwyczaj sobie najbardziej). Tym razem przynajmniej pojawienie się Q wywołuje zamieszanie u wszystkich oprócz niego samego=D. Normalnie aż sam nie wierzę w to co piszę ale po raz pierwszy od dawna moje pojawienie się w życiu Aelirenn albo jej pojawienie isę w moim uprościło mi życie a nie je skomplikowało. Normalnie szok:D

apel do par wszelkich

Kochani, naprawde rozumiem, że jesteście sobą zachwyceni i chcecie to okazać całemu światu ale na litość boską miejcie czasem na uwadze to, że gdy jesteście wśró ludzi to niektórzy są singlami i/lub nie mają ochoty na oglądanie jak się obściskujecie/obcałowujecie przy nich.

Hurtem

Coś strasznego.  Do napisania czegokolwiek zbieram się już od ponad tygodnia czyli od kiedy wróciłem z rejsku. Na rejsie świetnie. JEdno co mogę powiedzieć tak na szybko to: ZA KRÓTKO!!!!!!!!!!!! Ja chce znowu na morze….

A w polsce wszystko znowu nabrało tempa. Najpierw RPGi. Dawno mi tak źle nie szło – spaliłem koncertowo jedną sesję i druga wyszła słabo. WTF sięze mną dzieje? Jeszcze dzisiaj sesja w Odmieńca mnie czeka. Jeśli i to się posypie to znaczy, że powiniennem zrobić sobie przerwę w prowadzeniu. I to dłuższą przerwę

Pozostając w temacie RPGowym, to pierwsze co przywitało mnie w sieci po rejsie to fakt, że przez 3 tygodnie gdy mnie nie było nikt nie napisał ani jednego newsa na portalu. ANI JEDNEGO. Zero. Null. Nothing. Normalnie myślałem, że powieszę za jaja na reji. Czy do ciężkiej cholery to kręci się tylko jak ja coś robię?

Na szczęście morze dało mi zapas poytywne i kreatywnej energii do pisania. Więc niezrażony(za bardzo) nadrabiam powoli straty. Z newsami jesteśmy już na bieżąco na tyle na ile jest to wykonalne, gorzej z artykułami bo brakuje redaktorów(o dziwo nie tekstwritterów i nie tekstów jako takich a redaktorów do korekty tekstu)=.=

Pozostając w temacie RPGów zaczynam walkę z dystrybucją. Wydanie przestało być już wyzwaniem. Wydamy i Exalted(tak nazwa pojawia się wreszcie otwarcie) i L5K. Kwestia jest a) jak to sprzedać b) jak to wypuścić tak żeby wszyscy o tym wiedzieli. No i tu zaczynają się schody, ale przecież damy radę. Bo jeśli my nie damy to kto ma dać?

No i są jeszcze kulinaria. Ostatnio sporo różnych dziwactw kulinarnych robię, kto wie może niedługo zacznę umieszczać na blogu również przepisy kucharskie ^_^.

Wow, to chyba chwilowo tyle. Jak znajde chwilę chęci i wolnego to spróbuję napisać relację z rejsu morskiego i wrzucić parę zdjęć(uprzedzam lojalnie, że nie są moje).