Mag: Przebudzenie – Hak: Rozdział 1

Po blisko pół roku przerwy udało mi się wrócić do prowadzenia. W dodatku na żywo (jako, że gracze w kampanii Exalted , którą chcę zagrać przez Roll20 jakoś  nie spieszą się z tworzeniem postaci). Ze względu na obecne miejsce zamieszkania kampania siłą rzeczy napisana została pod granie solo. Jedynym graczem została rzecz jasna moja  żona, z którą jak nigdy zgraliśmy się jeśli  chodzi o klimat i to w co mamy grać. Padło na 2 edycję Maga: Przebudzenie i kampanię, która  chodziła za mną już od dość dawna (i którą nawet nieskutecznie próbowałem kiedyś już prowadzić) czyli kampanię Tier 1 osadzoną w małym amerykańskim miasteczku  gdzieś w stanie Maine. Czytaj dalej „Mag: Przebudzenie – Hak: Rozdział 1”

Kampania Exalted na Roll20

bardziej mi chodzi o to jak generalnie będzie wyglądać kampania, czego się spodziewać, jakiego klimatu, motywów

Przychodzi taki czas, że człowiek chce poprowadzić nowej drużynie, nowym ludziom, etc. i (jeśli ma szczęście) zaczynają padać niewygodne pytania, np. takie jak to powyżej.  Żeby być fair wobec graczy wypada na nie odpowiedzieć, choćby po to, żeby wszyscy wiedzieli na co się piszą. Czytaj dalej „Kampania Exalted na Roll20”

O długości scenariusza

monkeytypesetting

Nie tak dawno temu na Polterze miała miejsce dyskusja o scenariuszach zgłoszonych do tegorocznej edycji Quentina. Pewnie nie zwróciłbym na nią uwagi, gdyby nie fakt, że KFC z uporem godnym lepszej sprawy narzekał na wodolejstwo i zwiększającą się (niepotrzebnie z tego co rozumiem) długość scenariuszy. Jako nie tylko startujący w konkursie ale twórca przygód od wielu lat nie mogłem tego puścić płazem.

 Polemikę na temat długości przygód pozwoliłem sobie podzielić na trzy części: analizę Quentina, Analizę gotowych przygód w ogóle oraz polemikę na temat długości przygody.

Czytaj dalej „O długości scenariusza”

Quentin 2013 – podsumowanie

_bB16590

Udało się. Może nie idealnie ale udało się. Dosłownie 5 min. temu wysłałem przygodę konkursową udowadniając tym samym sobie i całemu światu, że można stworzyć, przetestować i spisać naprawdę dobrą przygodę. Do [ocenzurowano] nie mam zastrzeżeń, nie jest to chałtura ani nic napisanego poniżej moich możliwości. To dobra, pełnowymiarowa przygoda.

Wprawdzie jej tworzenie przebiegło totalnie niezgodnie z jakimkolwiek planem, który sobie założyłem ale to kwestia drugorzędna i naucza na przyszłość, żeby zostawiać sobie jednak trochę więcej czasu (półtora miesiąca wystarczyłoby w zupełności). Szczegółów na temat scenariusza niestety nie mogę opublikować aż do ogłoszenia wyników ale jeśli ktoś chce zobaczyć samą przygodę to niech pisze, chętnie się podzielę.

Przy okazji Quentin miał jeszcze jedną zaletę – wprawił mnie znowuw rytm pisania. W związku z tym plan jest następujący: krótka przerwa (jutro i pojutrze) i o ile nie nastąpi apokalipsa (czyt. ciągle nie urodzi się mój dzieciak) biorę się do pracy nad kolejnym projektem RPGowym. Zastanawiam się tylko czy pisać kolejną przygodę czy jakąś publicystykę…

Dziwne Pola

Pewien pomysł na którym z moją lubą ostatnio się zastnawiamy:

Gra fabularna staropolskiego fantasy/sarmackiego fantasy

Na początku XVII wieku historia potoczyła się inaczej. W 1610 roku podczas zdobywania przez polaków Moskwy coś poszło nie tak. Podobno to Lisowczycy weszli gdzieś gdzie nie powinni albo ktoś splądrował coś co lepiej było zostawić. Fakt pozostaje faktem, ze od tego czasu zarówno magia jak i potwory maja się lepiej niż kiedykolwiek.

Mamy rok 1666, sytuacja się nieco ustabilizowała  choć ciężko nazwać ja dobra albo normalna. Cywilizowana część Europy w znakomitej większości zjednoczyła się wokół Papieża(katolicy) albo króla Szwecji Karola Gustawa (protestanci). Ta mniej cywilizowana zaś  obejmująca m.in. Rzeczpospolitą radzi sobie swoimi sposobami.

Rzeczpospolita jaką prezentuje gra w gruncie rzeczy niewiele różni się od tej która prezentuje w swoich powieściach Sienkiewicz czy z nieco współcześniejszych Komuda i Piekara. Panowie szlachta, pojedynki, zajazdy, intrygi, polityka i pijatyka. Z tą różnicą że na Dziwnych Polach nikt się nie śmieje z opowieści o czarownikach, leszych czy ludziach zmieniających się w wilki. Zamiast śmiechu jest strach. No chyba, że jest się Kozakiem Zaporoskim. Wtedy miast strachu jest modlitwa i poszukiwanie święconej szabli na wilkołaki.

 

Podoba się? To w ogóle wygląda grywalnie?