Archive for the Prywata Category

Spotkanie(po latach)

Posted in Prywata ze znacznikami on 18 lipiec, 2008 by Qendi

W zasadzie to po roku a nie po latach, ale spotkalismy sie wreszcie stara ekipa. Ok stara ekipa stara ekipa ale bylo ewiecej ludu =D wazne, ze bylo fajnie =D i przede wszystkim ze bylo tak jak za starych dobrych(licealnych czasow). Wypili my, pogadali my, zawarl ja nowe kontakty biznesowe(lol) i bylo fajnie. wiem, ze ta notka jest nieskladna ale godzina mowi sama za siebie, zwlaszcza ze swoje dzisiaj wypilismy i sam fakt pisania notki wskazuje na to, ze jestem juz dosc trzezwy. Amen

Posted in Prywata on 17 lipiec, 2008 by Qendi

Chodziłem za nią cały dzień,
Jak wierny pies w londyńskiej mgle.
(…)
I taki z tego miałem zysk,
Że tęgo oberwałem w pysk.

No comments. To personal.

Rejs

Posted in Prywata ze znacznikami, , on 15 lipiec, 2008 by Qendi

Zamieszanie z tym rejsem niemiłosierne, ale jest wesoło. W każdym razie płyniemy. Słowem wyjaśnienia cytaty z maila kapitana do armatora Więcej »

Praca, praca, praca

Posted in Praca, Projekty, Prywata ze znacznikami on 10 lipiec, 2008 by Qendi

Pracuje w zasadzie non-stop(z przerwami na sesje:D) od kiedy wróćiłem do kraju. Robię wszystko i jeszcze troche więcej a i tak w chwilach takich jak ta nie tylko nie wiem w co ręce włożyć ale i jak się do pewnych rzeczy zabrać. Mam nadzieje, że to wszystko gra warta świeczki

Polska

Posted in Prywata ze znacznikami on 30 czerwiec, 2008 by Qendi

Jestem w polsce. Wreszcie i nareszcie jestem w kraju. Planowałem na tą okazję zaktualizować poprzedni wpis i zrobić wpis o euro 2008 ale nie wyszło. nie wyszło głównie z powodu zdjęć a w zasadzie ich braku. Wrzuce to jak tylko uda mi isę wymusić zdjęcia od Olki(lub ściągnąć je z facebooka ^_^) a tymczasem - odpoczywam.

Hogueras de San Juan

Posted in Kulturalnie, Prywata ze znacznikami, , , on 25 czerwiec, 2008 by Qendi

noc swietojanska to tutaj duze swieto. Tak duze, ze 24 Czerwca jest czerwionym(czyli wolnym) dniem w kalendarzu. Jednak wazna jest noc a nei dzien prawda? W nocy w wielu miesjcach w Barcy byly pokazy, ognie i inne dziwne rzeczy. My spedzilismy to na plazy. Okreslenie tlum nabiera nowego znaczenia. Tam kuzwa nie bylo gdzie palca wcisnac! Nie wiem jakim cudem mysmy sie tam jeszcze dopchneli w tyle osob. Bo trzeba wam wiedziec, ze San Juan nie swietuje sie pojedynczo. Mysmy byli w grupie a z 10 osob. No i fajerwerki. Tak naprawde glownym, elementem nocy San Juan tutaj sa fajerwerki. Duzo, duzo, duzo duzo fajerwerkow. Normalnie tyle co w sylwestra jesli nie wiecej, z ktorych niektorze NAPRAWDE fajne. Jak tylko dorwe wszystkich co mieli aparaty to wrzuce pare zdjec. Kolejna obok fajerwerkow tradycja to kapiele. Kazdy po prostu kazdy musi sie wykapac w Noc Sw. Jana. im pozniej tym lepiej, a ze zazwyczaj im pozniej tym wszyscy sa bardziej wstawieni to nie ma wielkiego problemu.

I’m Gonna Exorcise The Demons Of My Past

Posted in Prywata on 25 czerwiec, 2008 by Qendi

I’m Gonna Organise Some Changes In My Life
I’m Gonna Exorcise The Demons Of My Past
I’m Gonna Take The Car And Hit The Open Road
I’m Feeling Ready To Just Open Up And Go!

Nie, nie bede pisal i mowil co sie stalo. Jesli czytasz to i znasz mnie dostatecznie dobrze bedziesz wiedziec, jesli nie to moze lepiej niech tak zostanie.

Szkoda ze egzorcyzmowanie demonow przeszlosci nie jest takei proste jakbym chcial…

Yin-Yang

Posted in Prywata ze znacznikami on 25 czerwiec, 2008 by Qendi

Chodzilismy wczoraj w sumie bez celu po miescie czekajac az bedzei 20 i bedziemy mogli pojsc do knajpy(tak knajpy tu maja sieste srednio 17-20) i przygladalismy sie bizuterii roznej i podluznej wystawionej na stoiskach. I tam znalazlem TO. W sumie nie wiem jak to sie stalo ze nabylem ten Yin-Yang. dawno juz nie nosze amuletow(od czasu gdy oddalem Jej Ankh) i chybha nie zamierzalem. Ale moja intuicja wie chyba lepiej czego mi potrzeba niz moj mozg bo amulet wisi na mojej szyji.

Czy ktos pamieta ktoroskretne Yin-Yangi byly energetyzujace(lub czy to energetyzer czy bloker) ??

Barcelona

Posted in Kulturalnie, Prywata ze znacznikami, on 23 czerwiec, 2008 by Qendi

czami roznymi. Glownie to jaka jest Barca moimi oczami ale nie tylko:

Piasek i Sól

Posted in Kulturalnie, Prywata ze znacznikami, , , on 19 czerwiec, 2008 by Qendi

Od kiedy byliśmy w Valenci minęło 1,5 miesiąca, więc chyba czas najwyższy już napisać jakąś relację z tej niezbyt długiej podróży. ..

Zaczęło się od tego, że dokonałem małego cudu, żeby mieć kasę na wyjazd. W zasadzie to nie ja a mój ojciec, który dał mi kasę na ten wyjazd. Jakieś 100 czy 150e. Na tutejsze warunki nie za dużo ale dla mnie wtedy wystarczająco dużo żeby pojechać. No więc pojechaliśmy. Śmy czyli Henry, Martin, Ola i Ja. Z domu czyli Barcy wyjechaliśmy bagatela w południe 2 V. Masakrycznie gorąca pora ale nie przejmując się tym za szczególnie zdecydowaliśmy się nie jechać autostaradą tylko drogami krajowymi. Do tej pory nie wiem czy to był dobry pomysł. Z jednej strony widoki były zajebiste. Tak zajebiste, bo żadne inne słowo tu nie pasuje. Droga Barcelona-Valencja a dokłądniej Barcelona-Tarragona wiedzie bowiem nad morzem, ale nie dość, że nad morzem to jeszcze w górach więc widoki bardzo malowniczo się mieszały. Niestety jednak droga wiedzie w górach. To oznacza serpentyny, wąską szosę i inne przyjmności tego typu. Suma sumarum po ponad godzinie dojechaliśmy do położonej jakieś 100km na południe Tarragony. Stwierdziliśmy, że czas na postój i to też zrobiliśmy. Drobny spacer w centrum miasta, podziwianie widoków(śliczna panorama) i obiad. A potem już najedzeni i napici(poza kierowcą który nie wychylił więcej niż kieliszek Sangrii) kontynuowaliśmy podróż. Tym razej jednak padło na autostradę jako, że stwierdziliśmy, że nie chcemy zostawić żołądków na górskich serpentynach.

Valencja. Zaczęło się od mieszkania kumpla Martina u którego się zatrzymaliśmy a potem plaża. Plaża to właściwie jedyne miejsce w Valencji które zwiedziłem :D No dobra było też parę barów i jedna wyjątkowo wybitna restauracja orientalna. Na plaży jednak byliśmy cały piątek późne popołudnie/wieczór (noc spędzona po barach) i całą sobotę. Wszystkie zdjęcia jak widać też są z plaży.

W sobotę zapadł dylemat – wracamy w sobotę w nocy unikając korków czy w niedziele ale za to w korkach. Padło na sobotę bo Henry był choy a ja w średnim klimacie na impreze. Z tego co później się dowiedziałem to była to świetna decyzja bo w niedzielę stwierdzenie „korki na autostradach” nabrało podobno nowego znaczenia gdy 3 z 3,5miliona mieszkańców Barcy zaczęły wracać do domu.

Wiem, że krótko ale tak naprawdę to nie ma co więcej pisać. Wyjazd był mało produktywny i mało konstruktywny, wręcz przeciwnie. Ale za to był fajny :D