Najładniejsze sceny RPGowe cz.1
Homecomming
System: Changeling: the Lost
Gracz: Lathea
Czas: Avangarda 2008
Zorientowawszy się, że jest w Londynie Szara Pani zignorowała towarzyszy i puściła się biegiem przez znajome osiedle. “Do domu!” to była jedyna myśl w jej głowie. Błyskawicznie znalazła się koło rodzinnego domu. Oparła się o furtkę z amiarem wejścia i… zamarła. Oto bowiem w oknie zobaczyła siebie samą dyskutującą z matką. Ona, albo raczej druga ona była nią i jednocześnie nią nie była. Wyglądała jak ona, ale z poza maski przebijał prawdziwy wygląd, którego żaden odmieniec nie mógłby pomylić. Kilka patyków, garść liści, i parę szklanych paciorków – oto czym naprawdę był jej sobowtór. Podrzutek. Stwór, nie potwór który zajął jej miejsce w życiu. Tymczasem rozmowa skończyła się i Ona podeszła do okna. Na twarzy miała podły uśmiech mówiący “wygrałam. Teraz to moje życie”. Odpowiedź była tylko jedna – Szara Pani obiecała jej śmierć. Bez słów, słowa nie były potrzebne w tym moemncie. Ona zaś zasłonęła zasłony i wróciła do nie swojego życia. “Zginiesz dzisiaj w nocy…”
Tak po krótce wyglądała scena. Oczywiście ciężko to opisać komuś kogo tam nie było, nawet w miare na świeżo (sesja była w ostatnią sobotę).
jaka szkoda, że krótko po tym sesja się skończyła…
Tego typu sceny to już jest klasyka…
oczywiście, że klasyka. Ale nie zawsze udaje się je zagrać tak żeby naprawde zapadły w pamięć. Tm razem się udało