Fragment SW

z dedykacją dla Fumiko :P

- (Za kogo ta wendeta)?! - Ruda aż obróciła się słysząc zabracki – (To jak? Gdzie jest ten skurwiel?) – zabrak w stroju pilota podszedł do Rudej, tak, żeby nie było wątpliwości kto mówi

- (Wita córko rodu Kast. Jestem . Ty musisz być Mireth) – uśmiechnął sięna pół przyjaźnie na pół smutno

- (Czego chcesz?) – głosem Rudej można było kroić plaststal

- (Zabrać Cię tam gdzie jest ten którego chcesz zamienić w pły międzygwiezdny, to chyba oczywiste)

- (W takim razie zabierz mnie na Iridonię) – rzuciła na zasadzie „odczep się”, w końcu nikt nie będzie wracał tam gdy wojna ciągle trwa

- (Dobrze)

Mina Rudej wyrażała bezmiar zaskoczenia tą odpowiedzią.

- (Mój statek jest na zielonym lądowisku Republiki, dwie przecznice stąd) – stwierdził zabrak ruszając. Zatrzymał się po kilku krokach – ( Idziesz?)

Notka: Zwyczaje zabraków nakazują bezwarunkowo udzielenia każdej możliwej pomocy w dopełnieniu zemsty, niezależnie od tego czy chodzi o dach nad głową, nowy blaster czy podróż na drugi koniec galaktyki, ale wtedy Ruda jeszcze tego nie wiedziała

Notka 2: Ponieważ zabracki jest nikompletny to wszystkie wypowiedzi w tym języku są w nawiasach

Napisz odpowiedź